niedziela, 17 sierpnia 2014
Przeprowadzka nie taki łatwy orzech do zgryzienia
Za tydzień czeka mnie przeprowadzka, zdecydowałem bowiem przenieść się dalej od centrum (w końcu i tak rzadko już zdarza mi się wychodzić wieczorem ze znajomymi na miasto), a za to bliżej miejsca mojej pracy oraz w dzielnicę spokojniejszą i bardziej przyjazną człowiekowi. Kilka dni temu zacząłem się pakować, ponieważ nie mam możliwości, by poświęcić cały dzień na samo pakowanie. Stanęło więc na tym, że codziennie pakuję część rzeczy, zaczynając oczywiście od tych, które nie są mi potrzebne na co dzień. Powiem Wam, że idzie mi to bardziej sprawnie niż zakładałem, że będzie, tak więc jestem już spokojniejszy wiedząc, że z pewnością wyrobię się ze wszystkim do dnia przeprowadzki. Co prawda spakowałem dopiero mniej więcej połowę rzeczy, jednak już teraz w mojej głowie pojawił się problem, którego w zasadzie nie przewidziałem. Chodzi o to, że nie miałem pojęcia o tym, jak wiele rzeczy nazbierało się przez te 5 lat, które spędziłem w tym mieszkaniu. Doprawdy, nie wiem jak to wszystko było tu poupychane. Postanowiłem przejrzeć oferty wypożyczalni samochodów. Nie chciałem jakiegoś wielkiego samochodu, ale zależało mi na tym, by przewieźć rzeczy ze starego mieszkania do nowego maksymalnie na dwa razy. Udało mi się znaleźć wypożyczalnię, która indywidualnie dopasowuje ceny, co bardzo mi odpowiadało. Tak więc stanęło na tym, że wynajmę auto.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz